tak więc moje życie właściwie sie nie zmieniło, a na takie wielkie zmiany przeciez liczyłam. może jak przestanę liczyć na cokolwiek, to wtedy sie uda?
poza tym do powrotu zachęciły mnie Czechy i wizyta w ogrodzie botanicznym
później będzie etap cmentarny (w górach był piękny cmentarz), ale to później, jak będzie chciało mi się przysiąść










